sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział III cz.2

*oczami Perrie*

 Otworzyłam jedno oko. Potem drugie.Słońce wpadało do pokoju oślepiając moją twarz swoimi promieniami. Niechętnie wstałam, aby zasłonić rolety. Wróciłam do łóżka i zamknęłam powieki lecz nie udawało mi się zasnąć. Przękręcałam się z jednego boku na drugi. Jak na złość łóżko strasznie skzypiało więc nic mi to nie dało. Nie miałam wyboru więc pomyślałam, że udam się do salonu. Spała tam Jade w swoich wczorajszych ciuchach. Pewnie bała się pójść do pokoju po tym filmie. Nawet nie wyłączyła telewizora. Kliknęłam na przycisk po czym  obraz zniknął.  Postanowiłam, że przyrządze naleśniki z syropem klonowym. Moja mama zawsze mi je robiła w sobotę. Bardzo za nią tęsknie. Czasami wolałabym żeby wszystko było jak dawniej, chociaż nie znałabym wtedy Jade, Leigh i Jesy.  Z moich rozmyślań wyrwał mnie zapach mojego "śniadania". Przypalonego. Próbowałam zapanować nad sytuacją lecz nie udało mi się. Zamiast moich kochanych naleśników był jakiś czarny placek śmierdzący spalenizną. Cała kuchnia była wypełniona szarym dymem, przez którym cały czas się krztusiłam. Usłyszałam zgrzyt klucza, ktoś przyszedł do domu.

-Jestem z powrotem ! Kto tam buszuje w kuchni ?
usłyszałam głos pochodzący z wnętrza domu. Chwilę po tym do pomieszczenia w którym przesiadywałam wpadła Leigh z dwoma torbami pełnymi jedzenia.
-Kucharką to ty raczej nie będziesz. Zostaw to dla mistrzyni.
Powiedziała dwudziestolatka. Idź lepiej się przebierz.
Popatrzyłam się na nią z dezaprobatą i powlokłam się do pokoju. Musiałam wybrać coś na dzisiejszą randkę. Będzie po mnie za 5 godzin.

*oczami Leigh*

Szybko otworzyłam okno żeby przewietrzyć kuchnię pełną szarego dymu. Przez całą drogę myślałam po co Zayn miałby się ze mną spotkać. Nie mówiłam nic Pezz bo może będzie zazdrosna. Była 9:00. Miałam jeszcze dużo czasu do spotkania z chłopakiem osiemnastolatki, które miało odbyć się o 14:15. Zmierzałam do swojego pokoju lecz przewróciłam się o własne zakupy. Westchnęłam głośno.

*oczami Jade*

Obudził mnie zapach jedzenia. Przetarłam oczy i ujrzałam nad sobą Leigh z talerzem w ręku.
-Śniadanie do łóżka panno Thirlwall. Byłoby wcześniej lecz panna Edwards nie poradziła sobie z przyrządzeniem.

Zabrałam od niej talerz na którym było kilka naleśników. Pachniało bardzo apetycznie więc zaczęłam je szybko jeść.

- Można więcej ?
powiedziałam z miną zbitego psa.
-Nie ma więcej. Chyba, że Perrie ci zrobi.
Po chwili obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Perrie jest beznadziejna w gotowaniu. Raz przez nią prawie spłonął dom.

( 4 godziny później)

*oczami Perrie*

Byłam już gotowa na spotkanie z Malikiem. Ubrałam się w granatową sukienkę. Nie wiem czy powiedzieć mu o tym, że z nami koniec. Usłyszałam dźwięk mojej komórki. Na wyświetlaczu pokazał się Zayn. Odebrałam

-Perrie, nie mogę się dziś z tobą spotkać, bardzo cię przepraszam.
-ok
rzuciłam i rozłączyłam się. Czyżby znowu z kimś się spotykał ? Miałam dosyć. Rzuciłam się na łóżko. Łzy spływały mi po twarzy. Nienawidzę go...
 __________________________-

Jak się podoba ? Mam nadzieję, że tak :)  Komentujcie proszę :D Ponownie dziękuję @MyLittleCookies za doping :D

2 komentarze: